Żaby rzępolą, puszczyk piszczy, a my świętujemy Polonijny Dzień Dwujęzyczności !

W sobotę, 18 października 2025 roku, w naszej Szkole zrobiło się naprawdę gwarno, radośnie i… dwujęzycznie! Świętowaliśmy Polonijny Dzień Dwujęzyczności, czyli dzień, w którym z dumą mówimy, śpiewamy i żartujemy po polsku – i nie tylko. To święto przypomina, że znajomość wielu języków to nie tylko praktyczna sprawa, ale też świetna zabawa i powód do dumy.
A zabawy tego dnia nie brakowało! Uczniowie pod czujnym, ale bardzo serdecznym okiem pani Marzanny Danek-Hnelozub przygotowali występy w różnych językach. Były piosenki, wiersze i oczywiście polskie łamańce językowe – bo jak świętować dwujęzyczność, to z przytupem! „Stół z powyłamywanymi nogami” okazał się pestką przy in nych językowych akrobacjach, a wszyscy śmiali się, próbując powtórzyć te trudne zlepki sylab. Ktoś nawet przypomniał słynnego Grzegorza Brzęczyszczykiewicza z Chrząszczyrzewoszyc (tak, tego z filmu „Jak rozpętałem II wojnę światową”), a w tle ktoś zanucił piosenkę Kabaretu OTTO o żabach rzępolących na Rzeszowszczyźnie. No bo jakże by inaczej?
Jednym z hitów programu była piosenka „Panie Janie” – śpiewana w kilku językach naraz! Dzieci śpiewały z zapałem, rodzice włączyli się z entuzjazmem (a ci bardziej nieśmiali nucili po cichu), i nagle cała sala zamieniła się w międzynarodowy chór pełen uśmiechu.
A żeby było jeszcze bardziej muzycznie, swoje talenty pokazali: Julianna Habala (skrzypce), Elizabeth Belko (flet) oraz pan Piotr Michna – tata, który dodał rytmu na keyboardzie. Było klimatycznie, radośnie i… momentami wzruszająco.
Potem uczniowie mieli okazję spotkać się z panem Damianem Kuligiem, studentem z programu Erasmus, który opowiadał o swoich kulturoznawczych przygodach i o tym, jak znajomość języków potrafi otworzyć drzwi do szerokiego świata.
Po oficjalnej części nadszedł czas na to, co wszyscy lubią najbardziej – biesiadę. Na stołach pojawiły się domowe ciasta, ciasteczka, przekąski i napoje, a rozmowom nie było końca. W powietrzu unosił się zapach herbaty i… cudownej atmosfery.
Ten dzień był pięknym dowodem na to, że dwujęzyczność to nie tylko słowa, ale też radość, wspólnota i poczucie, że można być częścią dwóch światów naraz – i w każdym z nich czuć się jak w domu.